Świat O
czwartek, 1 kwietnia 2010 00:15:22
Księga Losów… Niektóre wschodnie religie mówią, że zapisane są tam losy człowieka, wszystkie jego czyny, wszystko to, co ma mu się przydarzyć. Niektórzy mówią, iż jej historia to całkowite brednie. Niektórzy, jak ja, zastanawiają się, co by było, gdyby okazało się, że ktoś ludzkość wykiwał i kieruje jej działaniami.
Zastanawiałeś się kiedyś, drogi czytelniku, czym jest życie, jaki jest jego sens? Zapewne zdarzało Ci się kiedyś o tym pomyśleć. W większości słowników znajdziesz definicję mówiącą o życiu jako o biochemicznych procesach, itp. Jeśli jednak nie przerazi Cię pół strony zapisanej tymi przebiegami i doczytasz dalej, dowiesz się, że to pewnego rodzaju bytowanie. Zgodzisz się, że to raczej niewiele nam mówi. Sprawdźmy, więc cel życia. Zaglądamy i widzimy: jest to coś, do czego każdy dąży i pragnie. Jeśli chwilkę pomyślisz, to raczej zgodzisz się ze mną, iż przez jakiś czas jest to coś, do czego zmierzasz. Jednocześnie stwierdzisz, że zmierzasz do spełnienia pragnienia.
Jak widzisz, świat jest strasznie skomplikowany. Pomyślmy teraz, czym jest książka. Słowniku znajdziesz kolejną denną definicję: zbiór zapisanych kartek połączonych ze sobą. W słowniku symboli dowiesz się, że księga często oznacza Wszechświat, okulary jak również lustro. Faktycznie przez ksiązki widzimy i poznajemy świat, często wśród bohaterów widzimy swoje, choć częściowe, odbicie. Księga nieczytana jest także trupem, bo gdy umiera historia, giną także jej bohaterowie. Skoro już dowiedziałeś się, co nieco o interesujących nas zagadnieniach (mam nadzieję, że sam poszukasz trochę wiadomości na te tematy) opowiem Ci swoją historię… Historię, która istnieje w naszym życiu, trzeba tylko umieć ją poznać.
Wspominałam przez chwilę ten moment. Przyszedł do domu wraz z kolegami i oznajmił, że jest moim ojcem. Matka w ogóle nie starała się temu zaprzeczać, co więcej, wydawała się być szczęśliwa, że go widzi. Przyszedł Znienawidzony, uśmiechał się do mnie jak gdyby nic się nie stało. Przytulał moją matkę, która spoglądała na niego z uwielbieniem. Chciałam umrzeć, byłam na granicy załamania nerwowego, ale właśnie wtedy przeniosłam się tam i poznałam mojego nowego przyjaciela. Wierzyłam mu bezgranicznie i każdego słowa słuchałam jak najbardziej fascynującej na świecie rzeczy. Kiedy go poznałam wiedziałam, że odkryję magię. Widziałam prawdziwe czary, ale… No właśnie, wciąż było to…
- Ale jeśli powiem, że życie to tyko złudzenie zrodzone z codzienności? Jeśli stwierdzę, że magia to postrzeganie pozazmysłowe, do którego dostęp maja tylko wybrani, a ja nie jestem wybrańcem?- Spytałam go dokładnie miesiąc po przeniesieniu się do jego świata.
- Magia jest w każdym z nas- uśmiechnął się do mnie promiennie.- Nie jest zależna od tego czy jesteś wilkołakiem, wampirem czy człowiekiem uważanym przez czarodziejów, jako niemagiczny.
- Nieprawda, mnie nic się nie udaje za każdym razem, gdy coś ćwiczy pan ze mną. Jestem kompletnym zerem magicznym, niech pan nie zaprzecza- zrobiłam usta w podkówkę i wychyliłam się przez poręcz. W dole pod mostem spokojnie płynął szeroki strumyk.
- Ile mam tłumaczyć, że po tylu dniach rozmów przechodzimy na ty- mężczyzna demonstracyjnie westchnął.
- Ależ czy nie mam racji, Ro?
- Ty znalazłaś przejścia między historiami…
- To nie moja wina, nudziło mi się… tylko… Czasem zastanawiam się czy ja też jestem postacią z kart papieru? Jeśli to tylko kolejna historia wymyślona przez szalonego pisarza?
- Jeśli byłaby to historia, jak to określiłaś, szalonego pisarza, to pisarz ten musiałby mieć niezwykłą wyobraźnię. Wierz mi lub nie, ale opowieści tego wymiaru, nie zdarzają się nawet w książkach.
- Ale w takim razie czym są książkowe opowieści?
- Spróbuję ci to wytłumaczyć- oparł się o filar i obrzucił mnie tym pełnym zrównoważenia spojrzeniem.- Każda historia z książek ożywa wtedy, gdy ktoś po nią sięga, lub przynajmniej o niej mówi. Popatrz na mnie, gdyby nie ludzka wyobraźnia- podeszłam do niego wolno, próbując zrozumieć sens przekazywanych mi słów- nie stałbym tu. Wtedy stworzyłby mnie ktoś inny, nazywałbym się inaczej, a o Ro nikt by nie słyszał. Ale abstrahując od takich myśli… Jestem tu, widzisz mnie przecież, mam ludzkie uczucia i emocje- odsunął się od filara i wziął pod rękę. Zaczęliśmy iść ku lasowi.- Nie masz pewności czy twoje życie nie zostało przez kogoś wymyślone, jak i nie masz pewności czy wszechświat jest nieskończony. Wciąż się powiększa, taka prawda, ale może to tylko pudełko, do którego wciąż ktoś wlewa farby? Pewnego dnia pudełko będzie wypełnione po brzegi, więc ktoś wyleje farbę i zacznie robić wszystko od początku. Tak samo jest z wami, kiedyś wasze życie kończy się, ale w tej samej chwili rodzi się ktoś inny. Jednak nigdy nie wiesz czy twoje życie, to kolejny bestseller pisany ręką młodego literata. Przecież nad tym, o czym teraz mówimy, ktoś może mieć kontrolę i może wymyślać nasze kwestie. Nigdy nie jesteś w stanie stwierdzić czy ktoś nie decyduje o tym, co robisz. Jeśli zostaniesz w tym świecie nigdy nie umrzesz, gdyż nie jesteś bohaterką tej historii. Mogą jednak umrzeć ci, którzy są rdzennymi mieszkańcami tego świata. Ci jednak, znajdą wieczny spokój dopiero, gdy zabije ich, ich twórca- byliśmy nad brzegiem jeziora. Po tafli wody radośnie pomykał gryf, goniąc małego wodnego gnomika. W wodzie odbijało się ogromne słońce, lecz przyjrzawszy się zbiornikowi dokładniej, można było dostrzec, tuż pod taflą, glony, ryby i trytony, żyjące bez świadomości tego, iż są obserwowane. Przyjaciel również przyglądał się podwodnemu życiu, słońce ładnie podkreślało jego profil.
Chyba nadszedł czas by spojrzeć w moją przeszłość i odnaleźć między ścieżkami pamięci niedające się zetrzeć wspomnienia.
Był środek lata. Spotkałam Ro po drugiej stronie. To znaczy czytałam książkę, nie mogłam się od niej oderwać. Owa księga mnie wciągnęła. Słowa z papirusowych stronic zaczęły krążyć przenikać mnie od wewnątrz, pochłaniały każdy wolny skrawek moich myśli. Wtedy pojawił się Znienawidzony. Tak go nazwałam, bo po dwóch słowach zaczęłam darzyć go negatywnym uczuciem. Uciekłam wtedy do swojego pokoju i otworzyłam powieść na pierwszej lepszej stronie. W miarę jak coraz więcej nadrukowanych na papier liter dostawało się do moich oczu, tym bardziej marzyłam by przenieś się do tamtego świata. Znalazłam się w pewnego rodzaju poczekalni, mogłam wybrać sobie przewodnika w tym świecie. Wszyscy, których mogłam wybrać byli zabitymi, przez pisarzy, bohaterami książek. Wybrałam Ro, chociaż nie jest bohaterem żadnej z książek, został nim, dopiero, gdy go opisałam. Wracając do sprawy: odwiedziliśmy jeszcze wiele innych miejsc akcji pisanych opowiadań, ale na nie przyjdzie jeszcze odpowiednia chwila.
- Jaką wartość mają dla ciebie książki?
- Pozwalają zapomnieć swojemu czytelnikowi o otaczających go problemach?
- To pytanie- mruknął z dezaprobatą.- Odpowiedz mi co sądzisz na ten temat.
- Tak… Mogłabym więc powiedzieć, że- zawahałam się jakich słów użyć- pozwalają zapomnieć mi o problemach codziennego dnia, pokazują mi swoje skarby, odsłaniają mroczne zagadki. Pomagają zrozumieć innych…- nagle zawstydziłam się własną otwartością.
- Mądrze mówisz, nie myślałem, iż stać cię na takie głębokie wynurzenia.
Rozejrzałam się dookoła. Wszędzie wszystkie odcienie zieleni zerkały na nas kokieteryjnie. Gdzieniegdzie wychylały się ku nam stare buk, kiedy indziej wysokie, dumne sosny, dalej skręcone gatunki drzew, których nie potrafiłam rozpoznać. Wśród wysokiej trawy i kępy mchu wychylały swe kapelusze majestatyczne grzyby. Między drzewami śmignął bok jednorożca, po chwili nieco bliżej, między splecionymi klonami, dojrzałam cały korpus, jednak sekundkę potem magiczny koń zniknął. Zza wody wyłaniały się wzgórza poryte roślinnością, zaś nad nimi pojawiły się chmury, złocone na brzegach, doskonale komponujące się z głównie pomarańczowym, lecz także i bordowym, w niektórych miejscach, niebem.
- Gdybym nie wiedział, jakie straszne rzeczy się tu kryją, jakie okropne sytuacje zaszły w tym lesie, stwierdziłbym, iż jest to idealne miejsce na schadzki. Tak niewinnie i pięknie… Rozczuliłoby chyba każdą dziewczynę.
- Jejku, jak romantycznie- jakiekolwiek słowa docierały do mnie jak przez jakąś silną zaporę.
- Co chciałabyś usłyszeć od faceta?- towarzysz szturchnął me ramię.
- Ze jestem największą tajemnicą, jaką kiedykolwiek miał przyjemność spotkać i rozwiązywać- odparłam bez zastanowienia, wciąż wpatrując się w krajobraz. Mogłabym wpatrywać się w taki obrazek godzinami. Słońce zachodziło, a wokół nas zaległa nieziemska cisza. Zupełnie jakby czas się zatrzymał, jakbyśmy byli bohaterami widokówki, uwiecznieni na zawsze, stojący w bezruchu, i tylko jasny okrąg na drodze do raju rysował kontur ludzkich sylwetek. Złote promienie muskały nasze twarze, ostatnimi już tego dnia, świetlistymi imitacjami kruszcu.
- Czym jest dla ciebie miłość?- Zadałam mu to, jakże odkrywcze, pytanie.
- Każdy ma swoją własną definicję. Dla mnie jest to uczucie, które często zadaje ból, jak również powoduje radość. Jest to taniec przy świetle księżyca, pocałunek przy wodospadzie, poezja uczuć jakże często niewypowiedzianych. Czasem jedno spojrzenie pozwala przetrwać całą lawinę nieszczęść, ale kilka słów może sprawić dożywotnie cierpienie. Miłość określa wiele rzeczy, zbyt wiele rzeczy.
- A Twoja dziewczyna?
- Jaka dziewczyna?- Wybiłam go chyba z marzeń. Patrzył na mnie jak na wariatkę, co dawało mi pewność, że nie pamięta kobiety, którą kochał. Przynajmniej nie usychał z tęsknoty do niej, nie ma nic gorszego niż jęczący dorosły mężczyzna. Zupełnie jak dziecko, które zapomniało, gdzie rzuciło swoją ulubioną zabawkę.
- Nieważne- znów zapadła przeraźliwa cisza. Słońce już zaszło, ustępując miejsce księżycowi. Była pełnia, ale nie musiałam bać się, że przyjaciel mnie ugryzie. Kiedy został moim przewodnikiem, wilkołactwo poszło w zapomnienie. Teraz podziwialiśmy razem błękitne oko nocy.
- Krążąc po różnych portalach musisz wiedzieć, że- zaczął znów dawno zapomniany już wątek- pomimo, iż każda historia mówi o czymś innym, to w każdej prawa są te same. Nie możesz zmieniać biegu wydarzeń. Masz prawo rozmawiać z tymi, których spotkasz, dowiadywać się od nich różnych rzeczy. Ale…- mężczyzna zniżył ton głosu.- Nie zmieniaj tego, co ma się wydarzyć i lub już się stało, gdyż możesz ponieść zgubne w skutkach konsekwencje.
- Ale przecież wszystko można zmienić, wystarczy tylko pomyśleć nad skutkami danej sytuacji i dostrzegamy, nasze błędy oraz to co możemy zrobić inaczej.
- Masz rację, lecz to, co mówisz jest skrajnie naiwne. Ludzie, nawet ci wymyśleni, zdają sobie sprawę z tego, co zrobili raczej po fakcie, zwłaszcza, jeśli chodzi o ich błędy lub o to, że zrobili komuś przykrość. Często mordercy zabijają pod wpływem impulsu. Nie sądzisz?- Znowu zaczął intensywnie wpatrywać się w moje oczy. W jakiejś książce wyczytałam kiedyś, że ludzie robią tak, gdy chcą się dowiedzieć, o czym myślisz lub gdy chcą byś przyznał im rację. Nie zamierzałam pozwolić grzebać mu w swoich myślach, ani się z nim zgadzać, więc wytrzymałam owe spojrzenie.
- Nieeee- przeciągnęłam i zaczęłam przypatrywać się gryfowi. Złapał gnoma. Podrzucił go do góry i na moich oczach wrzucił sobie wrzeszczącego stworka do dzioba. Szybko przełknął swoją zdobycz.
- Są piękne i czarujące, ale jeśli chodzi o przetrwanie, zabiją każdego by przeżyć. Tylko nielicznych zostawiają w spokoju, tacy mają w sobie siłę, która pozwala im nie załamywać się w krytycznych sytuacjach.- Przyglądał się zwierzakowi.- Wiesz, że czasem zamiast do ksiązki, możemy trafi do czyjejś wyobraźni lub do świata na pograniczu snu i jawy, gdzie nie wiadomo będzie, co się wydarzy. Będziemy zdani na łaskę lub niełaskę tamtejszych mieszkańców i wtedy…- konspiracyjnie zniżył głos- możemy zginąć.
- Jak to?
- Po prostu. Tam nie panują zasady obowiązujące w świecie ksiąg, tam władcą jest, hmmm nazwijmy to… pseudożycie. Pseudo- zaczął wyjaśniać napotkawszy mój zdumiony wzrok- gdyż postać z książki nie byłaby w stanie dostać dar bycia rzeczywistym człowiekiem. Nie będę ci tu truć, ważne jest, byś pamiętała, że możemy trafić w niepożądane miejsca.
- Nie chcę stąd iść. Boję się, co mogłoby mnie spotkać gdzieś indziej- zerknęłam na niego przerażona.
- Tylko głupcy nie boją się niczego, więc miałbym cię za głupca, gdybyś nie miała wewnątrz duszy żadnych rozterek- uśmiechnął się do mnie. Wtedy to doszłam do wniosku, że gdy mamy przy sobie przyjaciela, który nas wysłucha i pomoże w trudnych chwilach, życie staje się prostsze. Zresztą, gdyby nie nasi oddani towarzysze, często dusilibyśmy w sobie wszystkie emocje i nie bylibyśmy w stanie zrobić wielu rzeczy. Jednak mając przy sobie kogoś, kto pomoże nam się podnieść z upadku, czujemy się raźniej, mamy nadzieję na lepsze jutro.
Nie uśmiechaj się tak dziwnie- widać przeraził go nieco niepokojący wyraz mojej twarzy.- Pamiętaj cokolwiek się stanie musisz iść dalej, jeśli chcesz odkryć prawdziwy sens i wrócić do domu.
- Sens czego? I w ogóle mówisz mi to, bo…- mój brak zdolności chwytania tego, o czym mówił, wręcz dobił stojącego przede mną To.
- Bo jesteś gotowa do drogi- odparł patrząc na coś, co znajdowało się daleko za moimi plecami. Wykonałam gwałtowny obrót i zobaczyłam kolorową mgiełkę, która otaczała barwną poświatą wszystko wokół. Spojrzałam na przewodnika, jego naturalnie mysie włosy straciły swój odcień i zdobyły nową, całkowicie młodzieńczą i zdrową barwę. Rzucił mi lusterko.
- Ty się nie zmieniłaś- odparł widząc mój zaskoczony wzrok. W gładkim przedmiocie odbiła się moja twarz, wyglądająca dokładnie tak samo. Dźwięk, jaki pojawił się w chwili, gdy zobaczyłam portal, rósł w siłę, trzeba było krzyczeć by się porozumieć. To samo stało się z tą mgiełką, rosła, zwiększała swoją objętość z każdą następną sekundą. Wiatr targał naszymi włosami, zmuszał do mrużenia oczu. Wszystko dookoła zaczęło wirować, zlewać się ze sobą, aż w końcu przybrało bezbarwną masę. Masa zmieniła kolor, na barwę zużytego pergaminu, na którym pojawiły się ciemne słowa.
- Co do jasnej ciasnej się dzieje?- Ryknęłam przekrzykując otaczające nas odgłosy.- Czy to ma by jakaś Apokalipsa?
- Humor ci dopisuje- zagrzmiał.- To nasza szansa, być może jedyna, do przedostania się dalej!- Krzyknął.- A teraz: do dzieła!- Pociągnął mnie ku temu portalowi. Skoczyliśmy.
***
I jak? Już kiedyś pisałam opowiadanie, ale przestałam, bo jakoś tak się nudnawo zrobiło. Mam jednak nadzieję, że ta historia spodoba wam się. Byłabym wdzięczna za miłe komentarze, aczkolwiek nie pogardzę słowami krytyki, gdyż one pomogą mi pisać lepiej. Dzięki za to, że wytrwaliście do końca tego rozdziału .
Nastrój:
tagi:
. zdjęcie zrobiła
. więcej w